depresja | e-blogi.pl
To co robimy? ... Ty idziesz pisac dalej z tabułami dziewczyn a ja idę spać. 2014-01-18



To jest tak, że nie mam siły. Mogłam to zrobić od razu ale chciałam z tym poczekać , żeby wyeliminować powód ” niezaliczony semestr” wiec dlatego chciałam go zaliczyć. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Nie poradzę sobie z tym sama. Wszystko się zmieniło. Wszystko jest inaczej. Rozważałam każde wyjścia. To jest najlepsze i nie tylko dla mnie. Albo on albo ja. Nie umiem z tym żyć. To mnie przerasta. Cały czas się boję. Mam dość tego płaczu. Chcę iść stąd po cichu. Nikt nie zauważy. 4 dni będzie zamętu i gadania a później codzienność bo przecież kto by tęsknił czy się przejmował komu zależy dla kogo znaczę cokolwiek jeśli tak naprawdę nie ma nikogo obok.  Wszystko świadczy tylko o mojej ” przydatności”  fajnie jest być żyjącym człowiekiem a nie istniejąca rzeczą.  To boli, masakrycznie boli.  Tego się nie da opisać. Nikt nie rozumie. Nawet jeśli teraz jakoś bym to przeszła a co będzie później. O tym się nie da zapomnieć. Patrzę się w lustro i mam ochotę jebnąć w nie głową. Wstydzę się siebie. Nie wiem co mam jeszcze napisać. Ale mam nadzieje że kiedyś ktoś rozumie dlaczego tak zrobiłam. Po prostu to był ten gwóźdź i kolejny ale już ostatni powód. Nie przeproszę. Ja tylko  teraz podziękuje wszystkim tym, których nie było kiedy najbardziej ich potrzebowałam, wszystkim fałszywym znajomym oraz każdej osobie , która mnie zignorowała , skrzywdziła lub znienawidziła, każdemu wrogowi i każdej osobie przez którą wylałam choć jedną negatywną łzę. Dziękuję każdemu  bo przecież wszyscy byli i są cudowni , a to że nie mam do kogo się przytulić, komu wygadać face to face, że jestem sama to przecież tylko moja wina. Przecież Internet powinien wszystko zastąpić. Przecież znajomi to awatar i każda rozmowa wklepywana na klawiaturze. Przecież mogę pisać z dwiema osobami na krzyż to przecież tak dużo.  Przecież mam jakiegoś internetowego znajomego, który zastępuję  mi tabuny przyjaciół. Przecież czego ja się czepiam. Przecież jest fajnie.  Przecież przesadzam i przecież mam powietrze obok siebie no i laptopa no i przecież nie jestem sama. Przecież to wszystko jest takie zajebiste. Przecież  gadowe <  przytul  >  zastępuje ramiona a < buziak > causa a  < :  ) >  uśmiech i wgl cała reszta potrzebnych mi do życia czynników a szczególnie takie słoneczko, które ma różne kolory a jak jest żółte  u kogoś nad profilem to przecież zastępuję mi obecność przyjaciół.  Przecież to  takie proste. Przecież jestem szczęśliwa. A tak naprawdę? Tak naprawdę to teraz idę spać i mam nadzieje, że te małe biało różowe serduszka pomogą mi zasnąć raz na zawsze pozbywając się jednocześnie „czegoś” we mnie.


  ~ Bieszczadzki aniołek



Jesteśmy ślepi 2013-12-14

Co rano budzę się, wstaje z łóżka i nigdy nie wiem, w jakim momencie życie przywali mi prosto w ryj. Szukam rzeczy, których nie ma, zamiast rzeczy, które są. Im dalej jedziesz, tym lepiej poznajesz to, co zostawiasz za sobą. Widocznie tylko wtedy zobaczysz co straciłeś.
Życie jest i tak przygnębiające. Po co robić zdjęcia, które w przyszłości doprowadzą Cię do łez? I po co te słowa, rzucane na wiatr? Ale kiedy człowiek wstaje rano, nie wie, co przyniesie mu kolejny dzień i czy dożyje nocy szczęśliwy. Z przeżytej tragedii nie sposób się otrząsnąć. Można jedynie nauczyć się z nią żyć, a nawet najsmutniejsze życie przynosi coś ze sobą. A dlaczego? Bo nie potrafimy dostrzec tego szczęścia, które jest blisko...


~ Bieszczadzki aniołek


Czas. . . 2013-12-07

Czas poświęcany Tobie przez osobę obdarzoną uczuciem, jest bardzo ważny. To naprawdę istotne, bo dopiero kiedy zostajesz sam, uświadamiasz sobie jak bardzo brakuje Ci jej obecności. Trwanie istoty, z którą chcesz być, z którą chcesz spędzać czas. Istotę, której chcesz poświęcić całe swoje życie. Pragniesz, aby była obok, abyś mógł ją przytulić, pocałować czy choćby dotknąć. Planujesz z nią przyszłość... Dom z ogródkiem, dzieci. Chcesz tego tak bardzo, że nie liczy się nic innego. Robisz wszystko, aby jej nie stracić. Jesteś w stanie się poświęcić dla jednej minuty. Ufasz jej, bezgranicznie. Chcesz jej szczęścia, dobra. Walczysz o nią, mówiąc jak bardzo kochasz.


~ Bieszczadzki aniołek


Powiedziała, że nie jest dla mnie. 2013-12-07

- Spotkałam dziś miłość.- I co Ci mówiła?


- Przepraszała, że nie zawsze trwa do końca.


- Płakała?


- Płakała, bo często rani.
- Krzyczała?
- Krzyczała, że nie jest zawsze piękna.
- Śmiała się?
- Śmiała się, bo umie z siebie kpić.
- Żałowała czegoś?
- Żałowała, że ludzie nie zawsze traktują ją poważnie.
- Była zła?
- Złościła sie, że czasem w nią wątpimy.
- Cieszyła się?
- Cieszyła się, że jej tak często szukamy.
- Co Ci jeszcze powiedziała?
- Powiedziała, że nie jest dla mnie..
      ~ Bieszczadzki aniołek


Jestem pokoleniem tysiąclecia. 2013-12-01

'Jestem pokoleniem tysiąclecia. Urodzona pomiędzy narodzinami AIDS a 9/11, mniej więcej. Nazywają nas "globalną generacją". Jesteśmy znani z naszych tytułów i narcyzmu. Niektórzy mówią, że jest tak, ponieważ jesteśmy pierwszą generacją, gdzie każde dziecko dostaje trofeum za same pojawienie się. Inni myślą, że dzieje się tak, ponieważ media pozwalają nam obwieścić całemu światu, że właśnie zjedliśmy kanapkę. Ale wygląda na to, że nasza jedyna definiująca cecha jest martwicą dla świata, obojętnością na cierpienie. Wiem, że zrobiłam wszystko co mogłam, żeby nie czuć. Seks, narkotyki, alkohol. Tylko po to, żeby ból odszedł. Żeby zabrał moją matkę, i ojca-palanta, prasę i wszystkich chłopaków, których kochałam, którzy nie kochali mnie. Cholera, zostałam grupowo zgwałcona, a dwa dni później, byłam z powrotem w klasie, jakby nic się nie stało. Większość ludzi nigdy nie dochodzi do siebie po takich zdarzeniach, ja na to "chodźmy na jamba juice!". Oddałabym wszystko, co mam, albo będę kiedykolwiek mieć tylko po to, żeby znowu czuć ból, zranienie. Dzięki boże za Minor League Fiony i jej ziołowy ogród. Jedyną zaletą bycia poniekąd martwą jest to, że nie musisz wkuwać ostrzegawczych etykietek. Był tam ten brązowy płyn, dzięki któremu przez sekundę, zdawało mi się, że czuję mrowienie w sutkach, ale myślę, że to było psychosomatyczne, bo wypiłam całą resztę i nie poczułam nic. Próbowałam każdego oka traszki i skrzydła muchy, póki nie znalazłam czegoś, dzięki czemu przestałam wyglądać jak Marylin Manson. To jest właśnie sęk w tym wszystkim, prawda? Nie czuję niczego. Nie mogę poczuć czegokolwiek. Myślimy, że ból jest najgorszym uczuciem. Nie jest. Jak cokolwiek może być gorsze od tej wiecznej ciszy wewnątrz mnie? Kiedyś potrafiłam nie jeść całymi dniami, albo jeść jak szalona i potem wkładać palce do gardła. Teraz, nieważne ile zjem, nie jestem w stanie wypełnić tej dziury wewnątrz mnie. Nie mogę tego dłużej znieść. Chyba wariuję. Muszę coś zrobić.' 


~ Bieszczadzki aniołek


Znikam 2013-11-20

Nie potrafię walczyć o ludzi, po prostu. Jak odnoszę wrażenie, że komuś nie zależy na mnie, to się wycofuję, nie chcę przeszkadzać i być zbędnym balastem. Znikam...


~ Bieszczadzki aniołek


Jeśli nawet to i dobrze. 2013-11-18



Jeśli nawet to i dobrze.



"- Lepiej się do nikogo nie przywiązuj, będzie ci łatwiej. A szczególnie nie do mnie. Już nigdy więcej nie przychodź, zapomnij o mnie i nigdy więcej nie wspominaj. Rozumiesz?



- Przecież to głupie! Jedna kłótnia i już mnie nie chcesz widzieć? Skoro tak...dobrze, pójdę!



Po tych słowach wzięła swoją walizkę, trzasnęła drzwiami i poszła na stację kolejową.



Mężczyzna pozostał sam. Mimo, że leciały mu łzy czuł ulgę. Wiedział, że zrobił dobrze. 'Nie wróci już, bo mnie nie będzie...' szepnął.



Dwa dni później kobieta przenosiła swoje rzeczy do nowego mieszkania.



- Myślisz, że dobrze zrobiłam? Dalej go kocham...nigdy o nim nie zapomnę.



Przyjaciółka długo zastanawiała się nad odpowiedzią.



- Wiesz dobrze, że zawsze ceniłam twoją szczerość. A ty moją. Dlatego mówię ci teraz szczerze: źle zrobiłaś. Wróć do niego. Długo się kłóciliście, wiesz właściwie o co?



- N...ie. Rano się obudziłam, a on zaczął pakować moje rzeczy do walizki. Krzyknęłam na niego co on robi, czy oszalał już do końca. Odpowiedział chłodno "tak". Kłóciliśmy się do południa, wyzywaliśmy się nawzajem, do momentu, gdy mu zarzuciłam, że jest psychiczny, że nie zasługuje na moją miłość, na niczyją miłość. I wtedy powiedział to, o czym ci już mówiłam. Zupełnie spokojnie, bez złości..."Lepiej się do nikogo nie przywiązuj, będzie ci łatwiej. A szczególnie nie do mnie. Już nigdy więcej nie przychodź, zapomnij o mnie i nigdy więcej nie wspominaj. Rozumiesz?"



- On cię kocha.



- Idę do niego! Wrócę i przeproszę, tak bardzo żałuję moich słów, a on na pewno żałuje swoich. Tak, masz rację, kocha mnie, ale ja go bardziej, nie mogę bez niego żyć.



Wzięła najważniejsze rzeczy do torby i wsiadła w najbliższy pociąg. Kilka godzin później stała przed mieszkaniem, drżącymi rękami zadzwoniła dzwonkiem. Nikt nie otwierał, nikt nie reagował. Panowała absolutna cisza...zadzwoniła jeszcze kilkadziesiąt razy, powoli wpadając w panikę. 'Nigdy nie wychodzi w dzień z mieszkania.' Przełknęła ślinę. Coraz bardziej się trzęsła. Zadzwoniła więc do sąsiada, starszego pana, którego znała doskonale. Bez powitania nerwowo zapytała o mężczyznę. Sąsiad odpowiedział jej po chwili wahania, jakby mu brakowało słów...



- Pani jeszcze nie wie? On...nie żyje. Od razu, gdy Pani opuściła mieszkania usłyszeliśmy [sąsiedzi] dziwne huki i krzyki. "Wyjdź! Zostaw mnie! Chcę żyć!" i inne tego typu głosy. Gdy nie otwierał, zadzwoniliśmy po policję...jednak było za późno. Całe mieszkanie było pełne krwi, wszystko było potłuczone, okna wybite. Pani narzeczony...on...miał zaawansowane zaburzenia psychiczne. Dlatego Panią wygonił. Chciał Panią uratować...przed własnym sobą. Już rano stracił kontrolę nad sobą, czuł to, a za bardzo Panią kochał, dlatego za wszelką cenę próbował Ci..ę. Cię uratować.



Tydzień później znaleziono również ją. Popełniła samobójstwo, ponieważ nie była w stanie wytrzymać presję, jaka była spowodowana jego śmiercią..."


 ~ Bieszczadzki aniołek



Powinieneś... 2013-11-16



powinieneś ją przeprosić za wszystko, co złe. powinieneś mocno ją do siebie przytulić i obiecać, że 'kiedyś' nigdy się nie powtórzy, że przyszłość będzie lepsza. ona na to zasługuję, bo uwierz, że kocha Cię swoim złamanym sercem bardziej niż nie jedna, która kiedykolwiek Cię kochała. przejrzyj idioto na oczy i zobacz, że znalazłeś diament wśród tandety, który zrobi wiele dla tej miłość. przeproś ją, przeproś za łzy, ból w klatce piersiowej, ból duszy i te noce, które płynęły na zapominaniu Twojego uśmiechu i gestów. przeproś za istnienie, które zadaję tyle cierpienia, pokaż, że ją szanujesz, że doceniasz i bez niej nie ma Ciebie. ona na to zasługuje dupku.  



~ Bieszczadzki aniołek



pogrążyłam sie w nicości.... 2013-11-13



-Rzuć to!-Usłyszałam za swoimi plecami,od razu rozpoznałam ten głos.-Bo co?Zabronisz mi? Nie bądź śmieszny,to nie twoja sprawa!-odparłam hardo.Wiedziałam,że sie wścieknie,zawsze taki był i raczej nigdy sie nie zmieni.-Trujesz sie!To jest cholerny nałóg!Skończ z tym!!...A wgl od kiedy ty palisz?!- Od kiedy?! Od momentu,gdy mnie zostawiłeś dla mojej ,,najlepszej przyjaciółki".Skoro straciłam wszystko co było dla mnie ważne,równie dobrze mogę umrzeć...powolna śmierć...choć moje serce zabiliście w jednej chwili...-odparłam,a po policzkach płyneły mi łzy.Widziałam,że nie wie co ma odpowiedzieć,otwierał usta,by za chwile je zamknąć,nie wypowiadając ani słowa.Patrzył na mnie tym swoim wzrokiem,który tak dobrze pamiętałam z dawnych czasów.Co w nim było?Miłość?Chyba nie,teraz już się nie dowiem...Wyminełam go i poszłam dalej,on został tam gdzie stał... ,,No tak,głupia idiotka,liczyłam,że za mną pobiegnie"-pomyślałam odpalając kolejnego papierosa.Znalazłam kolesia,szkolneo dilera,zawsze chciałam spróbować to czym się tak zachwycali.Wieczorem po kolacji zamknełam się w pokoju,zaciągnełam sie kilka razy,od razu poczułam sie lepiej.Wyciągnełam znalezione w łazience tabletki,a także whiskey ojca.Wziełam jedną,drugą,trzecia i tak do końca opakowania,wszystkie popijałam whiskey i zaciagałam sie szlugą.Traciłam kontrolę,nie wiedziałam co się dzieje,moją ostatnią myślą było:,,To ich wina,mnie już nikt nie uratuje" i wtem pogrążyłam sie w nicości....


 ~ Bieszczadzki aniołek



Najgorzej jest udawać 2013-11-12



Najgorzej jest udawać przed samą sobą. Obiecujesz sobie, że od jutra wszystko się zmieni. Mija tydzień, a ty nadal stoisz w tym samym miejscu, Twoje rany nie zabliźniły się ani trochę. Wmawiasz sobie, że jest lepiej. Unosisz głowę do góry i połykasz łzy, bo masz dość bycia słabą. Wewnętrznie cała się trzęsiesz i nie ma już w Tobie nic, co walczy. Próbujesz sprzedać wszystkim baję o byciu szczęśliwym, a w rzeczywistości modlisz się, żeby ktoś odłączył Cię od tego bólu, jak od respiratora.


 ~ Bieszczadzki aniołek



e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]